sobota, 8 grudnia 2012
2.11 - `zero seksu`
-No ładną szopkę odpierdoliliście! A co, niech sobie ludzie myślą, że jesteście wspaniałą, kochającą się parą bez problemów i tak dalej… no cudownie! Tego mnie uczycie? Żebym musiała kłamać, żeby się wreszcie media ucieszyli? Powinniście się wstydzić. – Mirabel wykrzyczała rodzicom prosto w twarz, co myśli o ich zachowaniu. Tak, właśnie wrócili do domu i usiedli w salonie, ale oczywiście ich córka musiała zakłócić ciszę i spokój, jaka panowała w pomieszczeniu.
-Mi, skarbie to nie tak. Chcieliśmy tylko, żeby nie…
-Nie obchodzi mnie to! – i uciekła do swojego pokoju, a zaraz za nią udał się tam Chris.
-Kochanie…
-Nie, nie usprawiedliwiaj ich!
Dziewczyna od tygodnia siedziała dzień w dzień przed telewizorem, ponieważ od rana do nocy źle się czuła i wymiotowała. Oczywiście jej chłopak wiele razy namawiał ją do wizyty u lekarza, ale ta pozostawała nieugięta na jego prośby. Tego dnia także siedziała w salonie i nie czuła się najlepiej. W pewnym momencie do pokoju wbiegł Christian.
-Dość tego! – krzyknął. –Idziemy do lekarza.
-Ale…
-Nie ma żadnego ale. Idziemy i koniec. Nie będziesz się męczyć, co więcej, nie wiem czy wiesz, ale nosisz w sobie moje dziecko, a ja nie pozwolę, żeby mu się coś stało. – wyjaśnił i wziął dziewczynę, ubraną w spodnie z motywem GALAXY, białą, luźną bluzę, granatowe Supry i tego samego koloru czapkę, na ręce. Po drodze do garażu chwycił jeszcze jakąś swoją bluzę i zaniósł Mirabel do samochodu.
-Chri… - urwała w pół słowa widząc, że tym razem nie wygra.
Bieberówna wraz ze swoim chłopakiem siedzieli naprzeciwko biurka doktora Langforda – lekarza prowadzącego ciąże Mirabel. Para przez chwilę została sama, gdyż ginekolog poszedł po wyniki badań. Kiedy wrócił, usiadł ma swoim fotelu i patrząc w oczy, zarówno dziewczynie jak i chłopakowi, zaczął z powagą.
-Powinnaś się cieszyć i dziękować bogu, że masz tak upartego chłopaka. Tak Bella, jeszcze ze dwa dni posiedziałabyś w domu i nie jestem w stanie zagwarantować, że to dziecko by żyło. Ciąża jest zagrożona i albo położysz się do szpitala, albo uwalisz się w domu i będziesz leżeć oraz oczywiście przyjmować leki. Osobiście proponuje tą drugą opcje, bo nie chce cię dodatkowo stresować pobytem w szpitalu. Także przepisuje ci odpowiednie proszki i wracasz do domu, a Christian przypilnuje, żebyś odpoczywała. Aha – w tej chwili popatrzył na młodego Nighta – zero seksu. To mogłoby zaszkodzić maleństwu. A teraz poproszę wypad bo za 5 minut mam iść na obiad z żoną, także życzcie mi szczęścia.
-Haha. Spoko. Do widzenia panie doktorze…
-Kocie, ale ja chcę!
-Bella, jesteś niepoważna i nieodpowiedzialna! A doktor mi tłumaczył, że zero seksu, a to tobie powinien to wyjaśnić wielkimi literami! – wypowiedział się Chris.
-Wyjdź!
-Słucham?!
-Słuchaj dalej. WYJDŹ! Chyba wystarczająco dużymi literami ci to powiedziałam.
-Ale…
-WYYYYYYYYYYYYYJDŹ!
-Ok, jak sobie chcesz. Cześć!
Przyjaciółki siedziały w pokoju Bieberówny i oglądały jakieś stare zdjęcia, przy czym rozmawiały. Córka Justina opowiedziała Amandzie o porannym zajściu. Panna Newcastle nie popierała decyzji koleżanki i próbowała namówić ją na rozmowę z Chrisem.
-Mi, dlaczego wyrzuciłaś go z domu?!
-On mnie już nie chce, bo jestem za gruba. Już mnie nie kocha! Wiedziałam, że tak będzie! Wiedziałam. – ostatnie słowo wyłkała.
-Ale ty jesteś głupia! Mu po prostu zależy na tym, żebyś urodziła zdrowe dziecko w terminie. I chce, żebyś się dobrze czuła, bo cię kocha, poza tym nie jesteś gruba idiotko! Jesteś w ciąży i mimo to nadal jesteś szczupła! – Amanda nakrzyczała na przyszła mamę.
-Ale przecież…
-Nie ma ale… On sobie wziął do serca to, co powiedział wam lekarz i ty też powinnaś!
-Nie przeproszę go!!!
Christian wszedł do domu Bieberów i udał się na górę. Z pokoju, który dzielił razem ze swoją dziewczyną, usłyszał fragment rozmowy. Domyślił się, że Mirabel mówiła o nim, więc po cichu otworzył drzwi i wszedł do pomieszczenia.
-Nie przeproszę go!!! – krzyknęła szatynka.
-Ale ja przeproszę ciebie. – oznajmił chłopak, czym przestraszył obie przyjaciółki. Podszedł do córki Justina i, obejmując ją od tyłu, pocałował w szyję. – Przepraszam skarbie, ale ja naprawdę chcę, żeby wszystko było jak najlepiej i żeby dzidziuś był zdrowy.
-Wiem. Ale ja naprawdę chciałam…
-To ja was zostawię. – przerwała Bieberównie Amanda. – trzymaj się – zwróciła się do dziewczyny i pocałowała ją w policzek, po czym szepnęła Chrisowi na ucho – powodzenia.
-Ej. Nie podrywaj mi go.
-Cześć – panna Newcastle uśmiechnęła się i pomachała parze.
Dwójka nastolatków leżała na kanapie w salonie państwa Mallow i oglądała jakąś tandetną komedię romantyczną. Amanda oczywiście była pochłonięta akcją, jednak Trey przysypiał, ponieważ nienawidził tego typu filmów. Dziewczyna co jakiś czas trącała go, żeby nie spał, tylko oglądał, ale, mimo, iż ten bardzo chciał zastosować się do jej próśb, nie bardzo mu to wychodziło.
-No Mallow, nie śpij!
-No ale ja nie wiem, co w tym takiego ciekawego! Przecież oni się pomiziają, później po kłócą, a na koniec i tak będą razem… zupełnie jak Chris i Mi. Masz taką komedię na co dzień, wiec nie wiem po co to oglądać.
-To co, może horrory są lepsze, co? I tak wiadomo, że albo główny bohater zginie, albo zostanie psychopatą! Poza tym, ja się boje tego wszystkiego i jak chcesz to se sam to oglądaj!
Dziewczyna leżała w łóżku, według zaleceń lekarza, i oglądała telewizję. Przerzucając kanały natrafiła na jakiś program z wiadomościami i coś podkusiło ją, żeby nie przełączać. Oczywiście, gdyby wtedy wiedziała, co za chwilę pokaże się na ekranie, prawdopodobnie nie posłuchałaby głosiku w swojej głowie, który kazał jej to obejrzeć. Jakąś minutę po tym, jak postanowiła zostawić ten program, ukazał się pewien dziennikarz i zaczął swoją przemowę.
Wczoraj, na gali Viva Music Awords pojawił się Justin Bieber z żoną – Jessicą Bieber-Gomez, która, jak donoszą nasi informatorzy, zdobyła nagrodę Najgłośniejszego Celebryty roku, którą, twierdząc, iż dostała niesprawiedliwie, publicznie przekazała mężowi. To nie koniec wiadomości. Wraz z rodzicami dotarła tam także ich córka – Mirabel wraz ze swoim chłopakiem. Nasze źródła donoszą, że jest nim niejaki Christian Night. Bella miała na sobie sukienkę, która idealnie eksponowała jej wypukły brzuszek.
-Christian! Chodź tu, szybko!
-Co jest? – spytał zdyszany chłopak wbiegając do pokoju.
-Patrz!
Dziewczyna, spytana o zaniedbanie swojej figury, chciała uniknąć odpowiedzi, jednak chłopak szybko odpowiedział, że po prostu się rozleniwiła. Wierzycie w tą bajeczkę? My też nie. Jesteśmy pewni, że ta para coś ukrywa, a mianowicie to, iż Mirabel zwyczajnie jest w ciąży. Czy myślicie, że mamy rację?...
-Słyszałeś to?! – krzyknęła córka Biebera, zaraz po wyłączeniu telewizora. – Wiedzą! Domyślili się! Mówiłam wam wszystkim, że będzie lepiej, jeśli tam nie pójdę, ale nie, bo po co choć raz mnie posłuchać!
-Cśś, słonko nie denerwuj się. Spokojnie, coś wymyślimy…
Mężczyzna właśnie siedział na kanapie w studiu i udzielał wywiadu. Zdawał sobie sprawę z tego, że na pewno spytają go o ciąże jego córki i miał już przygotowaną odpowiedź, jednak bardzo się bał tego, że się zdenerwuje i wybuchnie.
-Więc Justin, czy to prawda, że Mirabel spodziewa się dziecka? – spytał prowadząca program.
-Nie, to nie prawda. – odpowiedział spokojnie.
-Nie? To dlaczego udzielając wywiad przed galą, próbowała wywinąć się od odpowiedzi?
-Bo może nie podobało jej się to pytanie, może ją to uraziło! Nie wiem nie rozmawiałem z nią na temat gali, ale moja córka nie jest w ciąży i odpieprzcie się od jej życia, okay?! Wystarczy, że plączecie się przy mnie i Jessice, ale Mirabel zostawcie w spokoju, bo ona chce żyć jak normalna nastolatka, a nie jak córeczka wielkiego Biebera. Teraz się pewnie spytasz, czemu poszła z nami na galę, skoro nie chce się mieszać do sławy? A więc od razu udzielę ci na to odpowiedzi. Poszła, bo ją o to poprosiłem, i mimo oporów, chciała zrobić mi przyjemność, a wy się teraz do niej o to przypierdoliliście. Koniec rozmowy! Żegnam wszystkich! – i wyszedł jak gdyby nigdy nic ze studia.
______
No co tam robaczki xd. no to tak po primero - chciałam was bardzo przeprosić za to coś u góry, ale jestem chora i się kiepsko czuje plus do tego nie mam weny, więc przepraszam... po segundo - chciałam dodać w mikołajki ale z powodu podanym wyżej, nie wyrobiłam się. po tercero - w mikołajki dodałam zwiastun, który zrobiłam, bo już mnie w domu nosiło i serdecznie na niego zapraszam .. no to chyba tyle... adiós (tak uczę się hiszpańskiego xd ;D)
sobota, 1 grudnia 2012
2.10 - `więcej do kochania`
… zobaczyła tam swojego półnagiego ojca, który dobijał się do drzwi łazienki. Od razu zauważyła, że jest on kompletnie pijany. Z pomieszczenia, gdzie prawdopodobnie znajdowała się Jessica, dobiegało ciche łkanie. Justin paskiem od spodni uderzał w drzwi tak mocno, że hałas roznosił się po całym domu.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! – pisnęła nastolatka. Jej ojciec w jednej chwili jakby wytrzeźwiał, przybliżył się do córki i patrzył na nią nieruchomo. Matka natomiast w jednej chwili wybiegła z łazienki i ustała obok męża. – Dlaczego znowu się kłócicie?! Dlaczego między wami od jakiegoś czasu nie może być dobrze?! – wykrzyczała pociągając nosem.
-Kochanie, między nami, tak naprawdę, nigdy nie było dobrze. Twój ojciec ciągle wyje…
-PRZESTAŃ! Oboje przestańcie! Nienawidzę was! I nie będę was kochać i szanować dopóki wy sami nie zaczniecie się nawzajem szanować!!! – oznajmiła Mirabel i łapiąc za rękę swojego chłopaka wyszła z domu. Christian wytarł jej policzki i wsiedli do samochodu.
-Kierunek?
-Chata!
Trey wraz ze swoją dziewczyną siedzieli przytuleni w jego pokoju i rozmawiali. Amanda oparła głowę na klatce chłopaka i skupiała się na ich bezsensownej wymianie zdań. Tak, właśnie czasami bywało, że gadali o czymś tak błahym, że nawet nie zdawali sobie sprawy, iż w ogóle mają jakiekolwiek pojęcie na dany temat. Nagle nastolatka dostała smsa.
„Znowu się kłócą! Już tego nie wytrzymuję! Jestem z Chrisem w Chacie.’’
Uważnie przeczytała zdanie po zdaniu, po czym odpisała:
„Mamy przyjechać?”
I już po chwili dostała odpowiedź.
„NIE!’’
Para leżała na kanapie oglądając telewizor. Chłopak przytulał Mirabel od tyłu, a ta bawiła się jego rękami umieszczonymi na jej brzuchu. Christian co chwila muskał ustami szyję ukochanej, no co ona, niemal za każdym razem, reagowała cichym chichotem.
-Wiesz co? Zastanawiam się czy to będzie dziewczynka, bo jeśli tak, to będę ją rozpieszczał i, aż skończy 18 lat, trzymał pod kluczem. Nikomu nie dam jej dotknąć. – mówił ciągle się uśmiechając.
-Ha-ha-ha. Dobre.
-Nie pozwolę, żeby seks traktowała jako rozrywkę. Zobaczysz, nauczymy ją, żeby się szanowała. – powiedział pewny siebie.
-Tak. Z pewnością się ciebie posłucha.
-E.
-Zważając na to, że jej rodzice zrobili ją w wieku 16 lat. – zaśmiała się i pocałowała chłopaka w nos.
-Myślałaś nad imieniem?
-Chris, idioto zostało nam jeszcze 5 miesięcy, zdążymy się zastanowić nad imieniem. Poza tym po pierwsze nie znamy płci… i nie poznamy jej aż do porodu. – dodała, gdy chłopak otwierał usta. – A po drugie i tak nie postanowimy dopóki nie zobaczymy dziecka.
-Już się nie mogę doczekać, aż przytulę nasze maleństwo…
-Vanessa! Nasze dzieci… - krzyknęła zdyszana i totalnie załamana Jessica. Upiła łyk wody i dokończyła. – nasze dzieci uciekły. I to przez nas. Znaczy przeze mnie i Ju – głośno przełknęła ślinę. – i Justina.
-Jak to?
-No bo… weszli do domu i usłyszeli naszą kłótnie. Mirabel była roztrzęsiona i po prostu wyszli i nie wrócili od wczoraj. Już wszędzie ich chyba szukaliśmy. – wyłkała żona Biebera.
-Spokojnie znajdziemy ich.
-Nie chcę wracać do domu!
-To chodź do mnie.
-Nie! Wyjedźmy. Za jakiś czas wrócimy, obiecuję, ale teraz wyjedźmy. Odpocznijmy.
-Dobrze, kochanie.
Jessica i Justin właśnie siedzieli na ławce przed salą sądową. Kto by pomyślał, że niecałe pół roku po tym, jak postanowili dać sobie szansę, wrócą w to samo miejsce? No ja nie, ale jak widać ta dwójka już nie potrafi żyć razem. Mężczyzna podpierał łokcie na kolanach, a jego głowa spoczywała na dłoniach. Kobieta zaś ściskała w rękach torebkę i modliła się w duchu, aby tym razem dali im rozwód bez żadnych problemów.
Kilka tygodni po swoim wyjeździe, para wróciła do domu i postanowiła na jakiś czas zamieszkać w willi Bieberów. Dziewczyna była coraz bardziej załamana, ponieważ, przez rozwód jej rodziców, nie mogła normalnie wychodzić z domu, gdyż non stop była rozchwytywana przez paparazzi. Zadawali jej pytania o powód rozstania, kto zawinił. Było to męczące, tym bardziej, że musiała się dobrze maskować ze swoim, już dosyć widocznym, brzuchem. Tak, media nie wiedziały o błogosławionym stanie Bieberówny, która swoją drogą była w 23 tygodniu ciąży.
Połowa stycznia, na dworze panuje przyjemny, jeszcze świąteczny, klimat. Dzieci lepią bałwany, rzucają się śnieżkami, chodzą od domu do domu śpiewając kolędy. Młoda dziewczyna wraz ze swoim wybrańcem spacerowali uliczkami Los Angeles i cieszyli się swoją obecnością. W pewnej chwili podbiegła do nich fotoreporterka i przysunęła do Mirabel mikrofon.
-Mirabel, jak radzisz sobie z rozstaniem rodziców? – pospiesznie zadała pierwsze pytanie.
-A dajcie wy mi wszyscy święty spokój! Pierdolicie i pierdolicie o rozwodzie moich rodziców jakbyście własnego życia nie mieli. Chuj wam wszystkim w… - i w tym momencie na ustach dziewczyny znalazła się ręka Chrisa.
-Widzę, że jesteś ostatnio bardzo nerwowa – stwierdziła reporterka.
-Spierdalaj! Nie znasz mnie, to się nie wypowiadaj. – i w tym momencie córka Justina została wciągnięta przez swojego chłopaka do jakiejś restauracji.
Mirabel wraz z Christianem siedzieli w salonie i oglądali jakiś nudny film, przez który oboje wręcz zasypiali. Nagle do pokoju wszedł zadowolony Justin.
-Dzieciaki, mam dla was propozycję nie do odrzucenia! Idziecie ze mną i mamą na galę! – oznajmił uradowany.
-Że co?! Nie dość, że nie mogę swobodnie wyjść na miasto, bo ciągle śledzą mnie paparazzi i nie mogę się narażać na ujawnienie ciąży, to ty jeszcze ciągniesz mnie na jakąś pierdoloną galę?! Chyba cię pojebało! – wykrzyknęła nastolatka.
-Ależ spokojnie, córeczko. Nie widać u ciebie brzucha, a poza tym to nie jakaś tam gala, ale gala na której twój stary ojciec dostał 5 nominacji, a w moim wieku to nie lada wyzwanie. Poza tym, to jedyna szansa na uspokojenie tabloidów*, bo jeżeli pójdziemy tam całą rodziną, pomyślą, że między mną i twoją mamą nic się nie dzieje. Tak czy inaczej, idziecie i nie ma wymówek. – i wyszedł zostawiając Christiana na pastwę swojej rozwścieczonej córki.
Dziewczyna, ubrana w granatową sukienkę do połowy ud, srebrne buty i dodatki tego samego koloru, wraz ze swoim przystojnym chłopakiem i rodzicami siedziała w limuzynie. Właśnie jechali na galę, na której miał wystąpić jej ojciec. Denerwowała się trochę, gdyż zdawała sobie sprawę z tego, że widać, iż jest w ciąży, ale postanowiła się tym nie przejmować. Kiedy samochód się zatrzymał, i drzwi się otworzyły, złapała za rękę Christiana i czekała, aż przyjdzie czas, żeby wyszli. Zobaczyła, że Justin już wysiadł i czekał na swoją żonę, która, od razu po znalezieniu się na czerwonym dywanie, dała objąć się mężowi. Przyszła pora na młodszą parę. Chłopak szybko cmoknął Mirabel w usta i wysiadając, pociągnął ją za sobą. Stanęli przed fotoreporterami i, jak na rozkaz, uśmiechnęli się. (…) kiedy byli już blisko wejścia, jakaś kobieta poprosiła dziewczynę o krótki wywiad. Córka Biebera postanowiła się zgodzić, gdyż owa pani była nadzwyczaj miła.
-Mirabel, jak się czujesz z myślą o rozwodzie rodziców? – spytała.
-Nie czuję się, bo moi rodzice się nie rozwodzą. Postanowili się pogodzić, z resztą sami widzieliście, że jest wszystko okej, bo raczej, gdyby się rozstali, nie przyszliby tu razem.
-Dobrze. Ostatnio zauważyliśmy, że troszkę się zaniedbałaś. Nie widziano cię dawno na porannych biegach i widać ci troszkę brzuszka. – kobieta uśmiechnęła się przyjaźnie, a oczy młodej Bieberówny powiększyły się pięciokrotnie.
-Eh… bez kom…
-Mirabel się ostatnio troszkę rozleniwiła, a poza tym, mi bardziej się taka podoba. Mam więcej do kochania. – wyjaśnił Chris i pocałował swoją dziewczynę.
-To cieszymy się, że wam się układa. Dziękujemy za wywiad i życzymy jeszcze więcej miłości i wytrwałości.
-Dziękujemy. – odpowiedzieli oboje i weszli na salę.
Cała czwórka siedziała trzymając kciuki za Justina. To była ostatnia kategoria, do której był nominowany i ostatnia, którą mógł zdobyć. Był już załamany, gdyż z 5 nominacji w czterech kategoriach wygrał kto inny i to była jego jedyna szansa. Chciał otrzymać choć jedną nagrodę.
-A nagrodę w kategorii Najgłośniejszy Celebryta** roku zdobywa… Jessica Bieber-Gomez!!!
-Że co?! – krzyknęło w tym samym momencie małżeństwo.
-Jak to ja? Przecież ja nawet nie jestem sławna… to znaczy ty jesteś sławniejszy, ale to nie zmienia faktu, że jestem znana tylko i wyłącznie jako twoja żona!
-No okej, okej. Nie wymądrzaj się już tylko idź odbierz nagrodę – oznajmił wkurzony Justin, po czym wstał i ze sztucznym uśmiechem pocałował małżonkę. Kobieta, ubrana w zieloną sukienkę do kolan oraz tego samego koloru buty, torebkę i dodatki, wstała i z gracją poszła odebrać statuetkę.
-Chcesz coś powiedzieć, komuś podziękować, Jessico? – spytał prowadzący całą uroczystość.
-Chcę. –ustała przed stolikiem z mikrofonem*** i zaczęła swoją przemowę. – Dziękuję wam wszystkim bardzo, aczkolwiek dostałam tą nagrodę niesprawiedliwie. Przede wszystkim ja nawet nie zostałam nominowana w tej, co więcej, w żadnej kategorii. To po raz, a po dwa, o wiele bardziej na tę wygraną zasługuje mój mąż, którego bardzo kocham, i któremu dziękuję za wszystko, za to że ze mną tyle czasu wytrzymuje i za to, że nadal mnie kocha i nie pozwala mi odejść. Tak więc, na tę okoliczność zapraszam na scenę Justina i, skoro wy nie przyznaliście mu tej nagrody, ja mu ją przyznaję. Jus, chodź! – powiedziała i obdarzyła swojego mężczyznę najpiękniejszym uśmiechem świata. Bieber podszedł zadowolony do żony, uśmiechnął się i dał jej soczystego buziaka. Na całej sali słychać było tylko głośne „aww”, które kilka pocałunków później zamieniło się w „uuu”. Małżeństwo oderwało się od siebie i Justin podziękował żonie, po czym wrócili na swoje miejsca.
*nie wiem czy tak to się pisze ; o
**to też mi podkreśliło, ale nie wiem czemu ; o
***haha nie wiem jak to się nazywa xd w każdym razie to coś jak w kościele ambona ;p wiecie o co chodzi ;D
___________
aaaaaaaaaaaaaaaaa nie wierzę, że to już 10 rozdział drugiej części ; o no nkjsceiogvvio nie wierze no ; o ;D no więc się nie rozpisuje .. aha rozdziały bd dodawane w piątek albo sobotę w ewentualności w niedzielę, bo się we wt.-śr. nie wyrabiam ; o
sobota, 24 listopada 2012
2.9 `mądra, inteligentna, bystra i zajebiście śliczna`
Dziewczyna czuła się jak księżniczka w ramionach Christiana. Nie mogła uwierzyć, że ten sam, leniwy chłopak, którego niegdyś ciężko było podnieść z łóżka, żeby cokolwiek zrobił, zmontował cudowny filmik, żeby tylko ją przeprosić. Night natomiast był najszczęśliwszym facetem na ziemi, ponieważ miał przy sobie największe skarby świata, miłość swojego życia i dziecko, które dziewczyna nosiła pod sercem.
-Kocham cię – wyszeptał niemal niesłyszalnie. Mirabel jednak to usłyszała i popatrzyła na chłopaka oczami przepełnionymi szczęściem. – To znaczy was. Kocham was. Wiesz, ciebie i dzidzię. –dotknął jej jeszcze niewiele uwypuklonego, ale jednak, brzucha i czule ją pocałował. Córka Biebera uśmiechnęła się przez pocałunek.
-Ja ciebie też kocham, Chris…
-Boże! Dzieci, tak się cieszymy! – matki naszej dwójki wyściskały swoje dzieci, gdy tylko te poinformowały rodziców o tym, że pogodzili się i zostali parą. Ojcowie też byli zadowoleni z faktu, iż ich pociechy spotykają się ze sobą. Rodzina, bo chyba tak ich można nazwać, rozsiadła się na kanapie w salonie i zaczęli rozmawiać. Mirabel siedziała pomiędzy rozłożonymi nogami Christiana, a chłopak trzymał ręce na jej brzuchu i co jakiś czas muskał ustami jej szyję. Na twarzach wszystkich gościły uśmiechy, a w pomieszczeniu niemalże ciągle można było słyszeć ciche czy głośniejsze chichoty.
-Wiem kochana! Haha… mój cudowny chłopak chciał ratować twojego i widzieliśmy was takich przytulonych i szczęśliwych – powiedziała wyszczerzona Amanda.
-Stary, dzięki za dobre chęci, ale na szczęście nie było potrzeby ratowania mnie – zaśmiał się Chris trzymający na kolanach swój najcenniejszy skarb.
-Jeszcze chwila i by zaszła takowa potrzeba - dodała Mirabel i pocałowała swojego wybrańca. Czwórka przyjaciół siedziała w pokoju Bieberówny i rozmawiała o zajściu, które miało miejsce poprzedniego dnia. Wszyscy byli rozanieleni i uśmiechnięci. Amanda i Trey cieszyli się zarówno szczęściem przyjaciół, jak i swoim. Mirabel i Christian natomiast z tego, że mają przy sobie ukochaną osobę.
Dziewczyna szykowała się do wyjścia. Po długich namowach swojego chłopaka postanowiła wrócić do szkoły. Oczywiście był pewien warunek, a mianowicie, Chris także będzie kontynuował naukę. Nastolatek chętnie się zgodził, gdyż Mirabel, siedząc w domu, strasznie się nudziła, i po długim spaniu, na nic nie miała ochoty. A wracając, zaspana Bieberówna, ubrana w rurki o odcieniu jasnego seledynu, żółtą bluzkę, odrobinę jaśniejsze buty, jaskrawozieloną bluzę, czapkę i kujonki tego samego koloru, zeszła na dół po schodach i udała się do kuchni, gdzie zastała swojego chłopaka robiącego naleśniki.
-Cześć kochanie – Christian podszedł do ukochanej i obdarzył ją soczystym buziakiem.
-Em, a co ty tutaj robisz? – spytała zdezorientowana.
-No jak to co? Przyszedłem zrobić ci śniadanko – uśmiechnął się, co dziewczyna odwzajemniła i przytuliła się do pleców Nighta, który wrócił do przygotowywania posiłku.
-Kocham cię – wyszeptała wprost do jego ucha.
-DZIWKA! – krzyknęła jakaś niezidentyfikowana osoba, z resztą już po raz kolejny tego dnia. Córka Biebera już nie wytrzymała. Uciekła do łazienki, gdzie nerwy jej puściły, a po jej policzkach pociekły słone stróżki. Nie potrafiła powstrzymać łez, które ze zniewalającą siłą cisnęły się jej do oczu. Wbiegła do kabiny zatrzaskując drzwi, gdy tylko usłyszała głos swojego chłopaka.
-Mirabel! Wiem, że tu jesteś. Wyjdź, proszę! – błagał Chris stojąc pod drzwiami pomieszczenia, w którym znajdowała się jego ukochana. – Skarbie, proszę cię, wyjdź stamtąd!
-NIE! Po co kazałeś mi tu przychodzić, co?! Żeby popatrzeć, jak wszyscy mnie wyśmiewają, wyzywają?! Jesteś skończonym CHUJEM! Nie chcę cię znać! – wykrzyczała o najgłośniej jak potrafiła, wychodząc z kabiny, a następnie kolejno z łazienki i szkoły…
Zdezorientowany, jak i zraniony, chłopak wyszedł ze szkolnej toalety i pędem udał się w stronę wyjścia z budynku. Nie miał bladego pojęcia, gdzie mogła pójść jego dziewczyna. Miał przeczucie co do jednego miejsca, w którym mogłaby się znajdować, ale z każdą chwilą w jego umyśle pojawiała się o wiele gorsza wizja, a mianowicie lotnisko. Postanowił pierw tam się udać.
-Ej, Chris! Widzieliśmy co się stało. Wybiegła ze szkoły jak oparzona – wytłumaczył Mallow. Chłopak, milcząc, pobiegł w kierunku drzwi wejściowych, lecz jego przyjaciel go dogonił. – Ciulu, gdzie cię niesie?!
-No chyba nie sądzisz, że zmarnuję szansę, którą mi dała, tylko dlatego, że mam lekcje. Za wiele wycierpiałem, byle tylko mi wybaczyła, żeby teraz się poddać i pozwolić jej odejść! – i bez słowa pożegnania pognał na parking.
Mirabel błąkała się po uliczkach Los Angeles i nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Była niemalże pewna, że będzie jej szukać w domu, kinie lub na lotnisku, o ile w ogóle przejmie się jej ucieczką. Chodząc tak uznała, że chyba najlepszym sposobem będzie udanie się nad niewielkie jeziorko, gdzie dwa lata wcześniej przeżyła swój pierwszy raz. Teraz już wiedziała, że zrobiła to z Christianem, lecz przekonywała samą siebie, iż on tego nie pamięta, a jeżeli nawet, nie wpadnie na pomysł, żeby właśnie tu się jej spodziewać. Przeszła jeszcze kawałek drogi i znalazła się na polanie. Widok był zniewalający. Połowa listopada, a tam, na drzewach nadal pełno było liści w przepięknych odcieniach brązu, czerwieni, żółci, i gdzieniegdzie przybierały barwę pomarańczową. Podbiegła do niewielkiego mostu i usiadła na krawędzi. Zdjąwszy wcześniej buty, zamoczyła stopy w chłodnej wodzie i odpoczywała tak w zamyśleniu.
Niemal siłą wymusił na pracownicy lotniska informacje dotyczące zamówionych biletów w przeciągu ostatnich kilku minut. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że dziewczynie, o ile właśnie w to miejsce zmierzała, udało się już dojechać taksówką. Na całe szczęście z pewnością jej tu nie było. Tak więc, postanowił udać się gdzieś, gdzie nie posądzałaby go, o poszukiwanie jej tam. Bez trudu dojechał do dosyć sporego lasku na obrzeżach miasta i wysiadł z samochodu. Powoli przemierzał dróżki, prowadzące nad jeziorko. Wstępując na trawy polany, odetchnął z ulgą. Zobaczył jej idealną sylwetkę. Siedziała tam i zapewne trzęsła się z zimna. Po cichu podszedł do niej i przysiadł się obok. Z początku nawet go nie zauważyła, więc gdy na jej ramionach znalazła się ciepła bluza, aż podskoczyła. Spojrzała na twarz towarzysza i, mimo zaskoczenia, wtuliła się w jego silne ramiona. Trwali tak przytuleni przez około pół godziny, po czym głos zabrała dziewczyna.
-Dlaczego za mną przyszedłeś? – spytała półgłosem.
-Jesteś bardzo mądra, inteligentna, bystra i zajebiście śliczna, ale zadajesz okropnie głupie pytania. Mirabel, kocham cię, nie pozwoliłbym ci znowu odejść. – pocałował ukochaną w czoło.
-Ja też cię kocham, kotku.
-Nie, nie będę chodzić do tej pieprzonej szkoły! – krzyknęła Bieberówna.
-Oj kochanie, od kiedy ty się przejmujesz opinią innych? – próbował pocieszyć swoją dziewczynę Chris.
-Nie przejmuje się! To jest po prostu męczące. A ja nie mogę się denerwować!
-Oj no dobrze, ale…
-Ale ty będziesz się uczyć. To chciałeś powiedzieć, prawda?
-Ym, tak.
Kobieta siedziała przed telewizorem i czekała na swojego męża, który już ponad dwie godziny temu powinien pojawić się w domu. Wyłączyła urządzenie i zaczęła rozmyślać, dlaczego w jej małżeństwie się nie układa. Doszła do wniosku, że tak naprawdę, w jej związku z Justinem nie było dobrze. Na samym początku byli paparazzi, potem doszły ciągłe wyjazdy ukochanego, trasy koncertowe, następnie częste kłótnie o błahostki, a teraz inne kobiety. Nie wiedziała, czy po tym wszystkim potrafi mu ufać. Miała wrażenie, że nie rozwiedli się jedynie dla córki, bo w końcu Mirabel robiła niemal wszystko, aby zostali ze sobą. Była pewna tylko tego, że kocha Biebera, ale czy będzie miała dalej z nim żyć? Czy zaufa mu i nie będzie dumać czy przypadkiem jej nie zdradza, przy każdym jego wyjściu z domu? Na te i inne pytania nie znała odpowiedzi i jak na razie nie zapowiadało się, że je pozna.
Kiedy Jessica rozmyślała nad swoim małżeństwem, do mieszkania wszedł pijany Justin.
-Cz-cześć ko-kochanie. – powiedział na wstępie. Żona spojrzała na niego z pobłażaniem, wstała z miejsca i bez słowa udała się do sypialni. – eh, no myślałem, że zaczniemy na dole, ale jak tam sobie chcesz – dodał mężczyzna i rzucił się na swoją małżonkę. Ta próbowała go odepchnąć, ale niestety był silniejszy.
-Justin, puść mnie! Jesteś kompletnie pijany, a poza tym śmierdzisz! – wyrwała się i odeszła od niego kilka kroków. – znowu mnie zdradziłeś dupku!
-J-ja cię nie zdradziłem.
-Tak? Ja ci tej malinki nie zrobiłam! Wiesz co? Najlepiej zniknij z mojego życia raz na zawsze! – wykrzyczała Jessica szlochając i zamknęła się w łazience.
Para siedziała w pizzerii i zajadała się dosyć dużą pizzą. Chłopak co chwilę śmiał się ze swojej dziewczyny, bo ta kiedyś nie potrafiła zjeść dwóch kawałków tejże przekąski, a teraz pochłaniała już czwartą część i nadal nie była najedzona. Mirabel patrzyła na swojego wybrańca gniewnym wzrokiem, ale ten nawet nie próbował się uspokoić.
-Chris, zamknij się. To przez ciebie jestem głodna, tyle jem i będę gruba, więc albo natychmiast się zamkniesz, albo cię wykastruje. – powiedziała, lecz jej towarzysz nie zamilkł. – ja nie żartuje!
-Oj słoneczko, przecież wiesz, że cię kocham. – uśmiechnął się, ale chwilę potem się ogarnął, gdyż dziewczyna machała mu nożem przed twarzą.
-Przenocujesz dzisiaj u mnie? Rodzice gdzieś tam wychodzą i będzie mi się samej nudzić. – wyjaśniła córka Biebera.
-Dobrze skarbie, ale odłóż ten miecz, bo mnie zabijesz. – takim właśnie sposobem zarobił kopniaka.
-Mi, mówiłaś, że twoich rodziców nie ma. – chciał się upewnić młody Night.
-No bo nie ma. – potwierdziła Bella.
-To dlaczego w ich sypialni świeci się światło? – spytał i weszli do domu.
-… zniknij z mojego życia raz na zawsze! – usłyszeli, a dziewczyna wtuliła się w Christiana.
-Znowu się kłócą. Mam tego dosyć! – wyłkała.
-Csii. Chodź, pójdziemy do mnie.
-Nie. Muszę ratować ich małżeństwo. – powiedziała stanowczo i nim chłopak zdążył coś powiedzieć, udała się na górę i z impetem weszła do sypialni rodziców. Widoku, który tam zastała nie zapomni do końca życia…
_________
Cześć i czołem .. sorki za opóźnienia, ale no ten .. nie miałam czasu bo mam projekt do zrobienia i tak dalej .. ok już się nie tłumaczę .. za wszelkie błędy przepraszam i proszę o wybaczenie ;> no i ten .. zostawiam wam rozdzialik do oceny :* adiós
Subskrybuj:
Posty (Atom)