wtorek, 1 stycznia 2013

2.12 - `Poznałeś kogoś?`

Zachary wraz z synem wybrali się na narty, bo, jak to przystało w rodzinie Nightów, przynajmniej raz w roku ojciec zabiera gdzieś juniora. Tym razem wypadło na stok. Kiedy obaj mężczyźni, o ile można ich tak nazwać, zmarzli i się zmęczyli, usiedli przy barze i popijali gorące piwo. Starszy z nich próbował zacząć, dręczący go od jakiegoś czasu, temat, ale nie wiedział jak to zrobić. 
-Chris, zastanawiam się od pewnego czasu, czy ty naprawdę kochasz Bellę? Bo jesteś jeszcze młody, powinieneś się głęboko zastanowić, czy dasz radę spędzić z nią resztę życia, bo dobrze wiesz, jaki ma charakter. Kocham ją jak własną córkę, ale gdyby mi tak przyszło z nią mieszkać to bym się chyba powiesił. Ale ok, koniec z tym. Brnę do tego, że powinieneś się dobrze zastanowić nad tym, co do niej czujesz, bo jeżeli teraz się rozstaniecie, to jeszcze chuj, powkurza się, powyzywa, poprzeklina i jej przejdzie, ale jak już dziecko się urodzi to postąpisz jak ostatni dupek jeśli ją wtedy zostawisz. Ja wiem, że ci się wydaje, że teraz jest tak pięknie i w ogóle, ale tak szczerze, ile razy już miałeś ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść? To teraz, a jak dojdą do tego nieprzespane noce z powodu płaczu dziecka? Zastanów się synu, bo mówię ci to tylko dla twojego dobra. Zrobisz jak uważasz, ale jeśli wybierzesz opcję, żeby na razie spróbować zostać tylko przyjaciółmi, to po prostu jej to powiedz. Porozmawiajcie szczerze i będzie dobrze. – zakończył swój wywód bez zbędnego przerywania, bo na szczęście Christian był na tyle zainteresowany tym, co ojciec chce mu wyjaśnić, że nie śmiał nawet mrugnąć. Nie wypowiedział się nawet na ten temat, bo już zaczął myśleć nad słowami staruszka. 

Dziewczyny siedziały na łóżku i malowały sobie nawzajem paznokcie. Mirabel i Christian byli umówieni, że po wypadzie na narty chłopak przenocuje u rodziców, więc, żeby się nie nudzić, zaprosiła na noc przyjaciółkę. Oczywiście nie obyło się bez śmiechów i pisków wywołanych przeróżnymi sprawami, jak to na babskim wieczorze. Dziewczyna nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że za kilka godzin jej serce rozleci się na kawałki. 

Chłopak wchodził jak na szpilkach do domu, w którym aktualnie, choć pewnie już niedługo, mieszka. Pierwsze co zrobił po wejściu do willi Bieberów, to zajrzał, czy jego dziewczyna nie siedzi w salonie. Kiedy uświadomił sobie, że jej tam nie ma, wiedział, iż za chwilę czeka go bardzo trudna rozmowa. Wchodząc do sypialni, którą od jakiegoś czasu dzielił z Bellą, miał ochotę puścić w zapomnienie rozmowę z ojcem i wymazać z pamięci jego słowa. Kiedy zobaczył, jak przyszła mama siedzi na łóżku i głaszcząc swój niewielki brzuszek nuci piosenki, które niegdyś śpiewał jej ojciec, jego serce zmiękło. W tej chwili chciał tylko, aby ta chwila trwała całą wieczność. Był gotowy stracić życie, żeby tylko mieć taki widok na co dzień, ale niestety bardzo szybko mu to przeszło. Wiedział, że jeśli nie teraz, to nigdy, no ewentualnie za kilka miesięcy, może lat, ale wtedy byłby to już egoizm, przynajmniej według niego właśnie wtedy. A wracając, wszedł bezceremonialnie do pokoju i nie miał bladego pojęcia, czy przywitać się z dziewczyną buziakiem, bo skoro ma zamiar za chwilę złamać jej serce, choć prosił boga, żeby okazało się, że ona tak naprawdę go nie kocha i poczuje ulgę po tym, co usłyszy, to trochę tak nie wypada. Rozważał też opcję zmiany nazwiska i szybkiej ucieczki z kraju, ale tę myśl szybko odstawił na bok. Ostatecznie padło na głupim „cześć” i raptownym zainteresowaniu się wyposarzeniem szafki nocnej. 
-Cześć?! Serio?! Na nic więcej cię nie stać? Ja się stęskniłam! Mógłbyś mnie przynajmniej przytulić. Już wiem! Jestem za gruba i się mnie brzydzisz, ok. – zaśmiała się Bieberówna. Chris uśmiechnął się i przytulił dziewczynę, ale zaraz przybrał poważny wyraz twarzy. Usiadł na krawędzi łóżka, bardzo blisko jego posiadaczki i, opierając łokcie o kolana, schował twarz w dłoniach. – ej, co jest miśku? 
-Powinniśmy się rozstać. – wyszeptał niemal niesłyszalnie, aczkolwiek Mirabel to usłyszała. Patrzyła na swojego chłopaka ze łzami w oczach i nie mogła, ba nie chciała, uwierzyć, w to, że to jedno, głupie zdanie wypłynęło z ust osoby, dla której jeszcze chwilę temu była gotowa oddać życie. 
-Poznałeś kogoś? – zadała oczywiste w tym przypadku pytanie łamiącym się głosem. 
-Nie. Powinniśmy się rozstać, bo tak naprawdę nie wiemy w tej chwili, czy nasz związek ma przyszłość. Kocham cię, ale jestem pewien, że to nie jest taka miłość, jaką byś chciała, żebym cię darzył. Kocham cię jak młodszą siostrę. Przepraszam, ale dopiero niedawno to zrozumiałem… Proszę cię, tylko nie płacz. – dodał pierwszy raz na nią spoglądając, ponieważ spostrzegł na jej policzkach lśniące krople wypływające prosto z pod powiek jego rozmówczyni. 
-Nie płacz?! Najpierw mówisz, że mnie kochasz, że świata poza mną nie widzisz, a teraz, kiedy przewracasz mój piękny świat do góry nogami, każesz mi nie płakać?! Jesteś dupkiem! Skurwielem! Chamem i nie wiesz, co to znaczy kogoś kochać! Pakuj swoje rzeczy i za pół godziny ma cię tu nie być. Już lepiej było, kiedy się nienawidziliśmy! Nie wiem po co się tak trudziłeś i montowałeś ten filmik, skoro i tak prędzej czy później zamierzałeś to skończyć! Wyjdź stąd i nie chcę cię więcej widzieć, słyszysz?! Ja cię kocham! Tak bardzo cię kocham, a ty mnie tak zraniłeś! Nawet nie chcę cię znać! – wykrzyczała resztkami sił i, chowając się pod kołdrą, zaczęła głośno szlochać. Nawet się nie powstrzymywała, mimo to, że Christian był tam i ją widział. Nie obchodziło ją to, czy zobaczy jak postrach szkoły użala się nad sobą. W tej chwili myślała tylko o tym, żeby wyładować emocje, a następnie wyżalić się przyjaciółce. 

/trzy miesiące później/ 

Dziewczyna przełączała kanały leżąc w swoim łóżku. Ostatnimi czasy nie robiła nic innego, nie tylko ze względu na zalecenia lekarza, ale też z powodu dołka, w który wpadła po rozstaniu z Chrisem. Od tamtej pory nie widziała go nawet razu, nie rozmawiała z nim i nie zamierzała nigdy więcej mieć z nim jakkolwiek do czynienia. Nagle w telewizji zobaczyła swoje zdjęcie, więc zaciekawiona zostawiła na tym kanale. Tak, kiedy rozstała się z Christianem, przestała się przejmować tym, że ludzie gadają na jej temat. 
Naszym kolejnym tematem jest ciąża Mirabel Bieber. Tak. Nasze źródła donoszą, że dziewczyna jest w ciąży i czuje się świetnie. Co więcej, córka Justina rozstała się ze swoim chłopakiem –Christianem Night , który prawdopodobnie jest ojcem tego maleństwa, myślicie, że dziewczyna poradzi sobie z rozstaniem i samotnym wychowywaniem dziecka?… Taylor Swift i jej wieloletni związek…


Młody Night siedział właśnie przed komputerem i słuchał muzyki na cały regulator. Prawdę mówiąc, chłopak od rozstania z Bieberówną wcale się nie zmienił. Tęsknił za nią, ale wrócił do poprzedniego trybu życia, czyli imprezy, alkohol, narkotyki i przypadkowy seks. Potrzeba mu było na to tylko tygodnia. Nie wiedział, jak miewa się matka jego dziecka i, choć bardzo tego chciał, nie odwiedził jej ani razu. Nigdy jakoś szczególnie nie zastanawiał się nad tym, kiedy dziewczyna urodzi i, czy będzie mógł być przy porodzie, bo, mimo to że pragnął zobaczyć swoje maleństwo tuż po tym, jak przyjdzie na świat, zdawał sobie sprawę z tego, że Mirabel nie chce go tam widzieć. Zdziwił się więc, gdy dostał telefon od Jessici, że ma jak najszybciej przyjść do ich domu, bo dziewczyna zaczęła rodzić i jadą do szpitala. 

-Mamo! Co on tutaj robi?! – wykrzyczała Mirabel, kiedy Christian wsiadł do samochodu. 
-Jedzie z nami do szpitala. – oznajmiła spokojnie Jessica. Doskonale wiedziała, jak bardzo córka cierpi, w końcu sama przeżywała to, tyle, że można by powiedzieć – podwójnie. 
-Ale po co on tam?! 
-Bo, nie wiem, czy pomyślałaś o tym, że chcę być przy porodzie własnego dziecka. – wytłumaczył chłopak i próbował złapać koleżankę za rękę, ale ta szybko zabrała swoją dłoń i odsunęła się od niego jak najdalej dała radę. 

-PRZYJ! – krzyknęła położna i już chwilę po tym na sali rozbrzmiał się płacz dziecka. – Gratuluję, to chłopiec. Chce pan przeciąć pępowinę? – skierowała pytanie w stronę Chrisa, a ten bez namysłu zgodził się i z szerokim uśmiechem wykonał polecenia pielęgniarki. Kiedy na sali zostali tylko młodzi rodzice i ich maleństwo, głos zabrała dziewczyna. 
-Po co tu przyjechałeś? – spytała tuląc do siebie synka. 
-Już ci powiedziałem. Chciałem być przy porodzie syna. 
-To już zobaczyłeś… możesz sobie iść. 
-Nie, nie mogę. Chcę go przytulić. Jak go nazwiemy? – uśmiechnął się w stronę dziewczyny, ale ta jedynie wywróciła oczami i podała dziecko chłopakowi. 
-Będzie się nazywał Dylan, a na drugie dam mu Zachary. Po dziadku. – uśmiechnęła się, niby na wspomnienie o wujku, ale tak naprawdę powodem jej uśmiechu był widok ukochanego trzymającego na rękach synka…

__________
No więc tak .. Mamy już 1 stycznia i mamy ostatni rozdział tego opowiadania,… Muszę przyznać, że łatwo i szybko mi się go pisało… Chyba zawarłam w nim wszystko to co chciałam i może opowiadanie nie skończy się tak, jak planowałam ale ok… No ok, to zostawiam wam to coś do oceny i baaaaaaaaaardzo proszę, jeżeli przeczytasz, to naciśnij chociaż przycisk CZYTAM, bo to naprawdę motywuje ;> i jeżeli ktoś chce być informowany o nowych rozdziałach nowego opowiadania, które swoją drogą pojawi się dopiero po feriach zimowy, to bardzo proszę o wpisywanie się w zakładce Informowani … no ok .. to jak już wcześniej życzyłam Szczęśliwego Nowego roku i, jeżeli ktoś ma ochotę przeczytać noworoczne życzenia to są one zawarte w poście pt. Informacja… Kochani, przed nami już tylko Epilog.. <3 Ave - iZa ~brutal girl 

piątek, 28 grudnia 2012

Informacja ;<

Moi kochani czytelnicy, którzy jeszcze tego bloga czytają!
Tak więc, to opowiadanie czyta bardzo nieliczna grupa osób, a ja nie mam już na nie weny, jak też pomysłów, choć miałam ich od chuja (przepraszam za słownictwo)... Tak też z końcem roku 2012 będziemy się żegnać z tym opowiadaniem. Aczkolwiek mam kilka pomysłów na inne. Będziecie mogli na nie głosować w ankiecie.
Tylko teraz potrzebuję waszego zaangażowania. A mianowicie, zrobimy tak, że pod każdą notką (tam gdzie jest ta ankieta z tym dobre kiepskie itd) będzie tylko jeden przycisk - CZYTAM. I bardzo bym prosiła, jeżeli ktoś przeczyta rozdział, żeby kliknął w ten przycisk, bo to ani nie boli, ani nie zajmuje czasu, a mi daje motywacje do pisania kolejnych rozdziałów..
Życzę wam udanego Sylwestra, żebyście się napiły, wytańczyły, ubawiły, umęczyły... i żeby rok 2013 przyniósł wam (blogerkom) dużo weny, pomysłów i wytrwałości, a wam (czytelniczki) wytrwałości w czytaniu i siły do komentowania, a wam (wszystkim) spełnienia marzeń, miłości i czego tam sobie jeszcze można życzyć ; p piszcie w komentarzach to wam pożyczę ; p xjdaskjnfskjb ok naraziątko :*

sobota, 8 grudnia 2012

2.11 - `zero seksu`


-No ładną szopkę odpierdoliliście! A co, niech sobie ludzie myślą, że jesteście wspaniałą, kochającą się parą bez problemów i tak dalej… no cudownie! Tego mnie uczycie? Żebym musiała kłamać, żeby się wreszcie media ucieszyli? Powinniście się wstydzić. – Mirabel wykrzyczała rodzicom prosto w twarz, co myśli o ich zachowaniu. Tak, właśnie wrócili do domu i usiedli w salonie, ale oczywiście ich córka musiała zakłócić ciszę i spokój, jaka panowała w pomieszczeniu.
-Mi, skarbie to nie tak. Chcieliśmy tylko, żeby nie…
-Nie obchodzi mnie to! – i uciekła do swojego pokoju, a zaraz za nią udał się tam Chris.
-Kochanie…
-Nie, nie usprawiedliwiaj ich!

Dziewczyna od tygodnia siedziała dzień w dzień przed telewizorem, ponieważ od rana do nocy źle się czuła i wymiotowała. Oczywiście jej chłopak wiele razy namawiał ją do wizyty u lekarza, ale ta pozostawała nieugięta na jego prośby. Tego dnia także siedziała w salonie i nie czuła się najlepiej. W pewnym momencie do pokoju wbiegł Christian.
-Dość tego! – krzyknął. –Idziemy do lekarza.
-Ale…
-Nie ma żadnego ale. Idziemy i koniec. Nie będziesz się męczyć, co więcej, nie wiem czy wiesz, ale nosisz w sobie moje dziecko, a ja nie pozwolę, żeby mu się coś stało. – wyjaśnił i wziął dziewczynę, ubraną w spodnie z motywem GALAXY, białą, luźną bluzę, granatowe Supry i tego samego koloru czapkę, na ręce. Po drodze do garażu chwycił jeszcze jakąś swoją bluzę i zaniósł Mirabel do samochodu.
-Chri… - urwała w pół słowa widząc, że tym razem nie wygra.

Bieberówna wraz ze swoim chłopakiem siedzieli naprzeciwko biurka doktora Langforda – lekarza prowadzącego ciąże Mirabel. Para przez chwilę została sama, gdyż ginekolog poszedł po wyniki badań. Kiedy wrócił, usiadł ma swoim fotelu i patrząc w oczy, zarówno dziewczynie jak i chłopakowi, zaczął z powagą.
-Powinnaś się cieszyć i dziękować bogu, że masz tak upartego chłopaka. Tak Bella, jeszcze ze dwa dni posiedziałabyś w domu i nie jestem w stanie zagwarantować, że to dziecko by żyło. Ciąża jest zagrożona i albo położysz się do szpitala, albo uwalisz się w domu i będziesz leżeć oraz oczywiście przyjmować leki. Osobiście proponuje tą drugą opcje, bo nie chce cię dodatkowo stresować pobytem w szpitalu. Także przepisuje ci odpowiednie proszki i wracasz do domu, a Christian przypilnuje, żebyś odpoczywała. Aha – w tej chwili popatrzył na młodego Nighta – zero seksu. To mogłoby zaszkodzić maleństwu. A teraz poproszę wypad bo za 5 minut mam iść na obiad z żoną, także życzcie mi szczęścia.
-Haha. Spoko. Do widzenia panie doktorze…

-Kocie, ale ja chcę!
-Bella, jesteś niepoważna i nieodpowiedzialna! A doktor mi tłumaczył, że zero seksu, a to tobie powinien to wyjaśnić wielkimi literami! – wypowiedział się Chris.
-Wyjdź!
-Słucham?!
-Słuchaj dalej. WYJDŹ! Chyba wystarczająco dużymi literami ci to powiedziałam.
-Ale…
-WYYYYYYYYYYYYYJDŹ!
-Ok, jak sobie chcesz. Cześć!

Przyjaciółki siedziały w pokoju Bieberówny i oglądały jakieś stare zdjęcia, przy czym rozmawiały. Córka Justina opowiedziała Amandzie o porannym zajściu. Panna Newcastle nie popierała decyzji koleżanki i próbowała namówić ją na rozmowę z Chrisem.
-Mi, dlaczego wyrzuciłaś go z domu?!
-On mnie już nie chce, bo jestem za gruba. Już mnie nie kocha! Wiedziałam, że tak będzie! Wiedziałam. – ostatnie słowo wyłkała.
-Ale ty jesteś głupia! Mu po prostu zależy na tym, żebyś urodziła zdrowe dziecko w terminie. I chce, żebyś się dobrze czuła, bo cię kocha, poza tym nie jesteś gruba idiotko! Jesteś w ciąży i mimo to nadal jesteś szczupła! – Amanda nakrzyczała na przyszła mamę.
-Ale przecież…
-Nie ma ale… On sobie wziął do serca to, co powiedział wam lekarz i ty też powinnaś!
-Nie przeproszę go!!!

Christian wszedł do domu Bieberów i udał się na górę. Z pokoju, który dzielił razem ze swoją dziewczyną, usłyszał fragment rozmowy. Domyślił się, że Mirabel mówiła o nim, więc po cichu otworzył drzwi i wszedł do pomieszczenia.
-Nie przeproszę go!!! – krzyknęła szatynka.
-Ale ja przeproszę ciebie. – oznajmił chłopak, czym przestraszył obie przyjaciółki. Podszedł do córki Justina i, obejmując ją od tyłu, pocałował w szyję. – Przepraszam skarbie, ale ja naprawdę chcę, żeby wszystko było jak najlepiej i żeby dzidziuś był zdrowy.
-Wiem. Ale ja naprawdę chciałam…
-To ja was zostawię. – przerwała Bieberównie Amanda. – trzymaj się – zwróciła się do dziewczyny i pocałowała ją w policzek, po czym szepnęła Chrisowi na ucho – powodzenia.
-Ej. Nie podrywaj mi go.
-Cześć – panna Newcastle uśmiechnęła się i pomachała parze.

Dwójka nastolatków leżała na kanapie w salonie państwa Mallow i oglądała jakąś tandetną komedię romantyczną. Amanda oczywiście była pochłonięta akcją, jednak Trey przysypiał, ponieważ nienawidził tego typu filmów. Dziewczyna co jakiś czas trącała go, żeby nie spał, tylko oglądał, ale, mimo, iż ten bardzo chciał zastosować się do jej próśb, nie bardzo mu to wychodziło.
-No Mallow, nie śpij!
-No ale ja nie wiem, co w tym takiego ciekawego! Przecież oni się pomiziają, później po kłócą, a na koniec i tak będą razem… zupełnie jak Chris i Mi. Masz taką komedię na co dzień, wiec nie wiem po co to oglądać.
-To co, może horrory są lepsze, co? I tak wiadomo, że albo główny bohater zginie, albo zostanie psychopatą! Poza tym, ja się boje tego wszystkiego i jak chcesz to se sam to oglądaj!

Dziewczyna leżała w łóżku, według zaleceń lekarza, i oglądała telewizję. Przerzucając kanały natrafiła na jakiś program z wiadomościami i coś podkusiło ją, żeby nie przełączać. Oczywiście, gdyby wtedy wiedziała, co za chwilę pokaże się na ekranie, prawdopodobnie nie posłuchałaby głosiku w swojej głowie, który kazał jej to obejrzeć. Jakąś minutę po tym, jak postanowiła zostawić ten program, ukazał się pewien dziennikarz i zaczął swoją przemowę.
Wczoraj, na gali Viva Music Awords pojawił się Justin Bieber z żoną – Jessicą Bieber-Gomez, która, jak donoszą nasi informatorzy, zdobyła nagrodę Najgłośniejszego Celebryty roku, którą, twierdząc, iż dostała niesprawiedliwie, publicznie przekazała mężowi. To nie koniec wiadomości. Wraz z rodzicami dotarła tam także ich córka – Mirabel wraz ze swoim chłopakiem. Nasze źródła donoszą, że jest nim niejaki Christian Night. Bella miała na sobie sukienkę, która idealnie eksponowała jej wypukły brzuszek.
-Christian! Chodź tu, szybko!
-Co jest? – spytał zdyszany chłopak wbiegając do pokoju.
-Patrz!
Dziewczyna, spytana o zaniedbanie swojej figury, chciała uniknąć odpowiedzi, jednak chłopak szybko odpowiedział, że po prostu się rozleniwiła. Wierzycie w tą bajeczkę? My też nie. Jesteśmy pewni, że ta para coś ukrywa, a mianowicie to, iż Mirabel zwyczajnie jest w ciąży. Czy myślicie, że mamy rację?... 
-Słyszałeś to?! – krzyknęła córka Biebera, zaraz po wyłączeniu telewizora. – Wiedzą! Domyślili się! Mówiłam wam wszystkim, że będzie lepiej, jeśli tam nie pójdę, ale nie, bo po co choć raz mnie posłuchać!
-Cśś, słonko nie denerwuj się. Spokojnie, coś wymyślimy…

Mężczyzna właśnie siedział na kanapie w studiu i udzielał wywiadu. Zdawał sobie sprawę z tego, że na pewno spytają go o ciąże jego córki i miał już przygotowaną odpowiedź, jednak bardzo się bał tego, że się zdenerwuje i wybuchnie.
-Więc Justin, czy to prawda, że Mirabel spodziewa się dziecka? – spytał prowadząca program.
-Nie, to nie prawda. – odpowiedział spokojnie.
-Nie? To dlaczego udzielając wywiad przed galą, próbowała wywinąć się od odpowiedzi?
-Bo może nie podobało jej się to pytanie, może ją to uraziło! Nie wiem nie rozmawiałem z nią na temat gali, ale moja córka nie jest w ciąży i odpieprzcie się od jej życia, okay?! Wystarczy, że plączecie się przy mnie i Jessice, ale Mirabel zostawcie w spokoju, bo ona chce żyć jak normalna nastolatka, a nie jak córeczka wielkiego Biebera. Teraz się pewnie spytasz, czemu poszła z nami na galę, skoro nie chce się mieszać do sławy? A więc od razu udzielę ci na to odpowiedzi. Poszła, bo ją o to poprosiłem, i mimo oporów, chciała zrobić mi przyjemność, a wy się teraz do niej o to przypierdoliliście. Koniec rozmowy! Żegnam wszystkich! – i wyszedł jak gdyby nigdy nic ze studia.

______
No co tam robaczki xd. no to tak po primero - chciałam was bardzo przeprosić za to coś u góry, ale jestem chora i się kiepsko czuje plus do tego nie mam weny, więc przepraszam... po segundo - chciałam dodać w mikołajki ale z powodu podanym wyżej, nie wyrobiłam się. po tercero - w mikołajki dodałam zwiastun, który zrobiłam, bo już mnie w domu nosiło i serdecznie na niego zapraszam .. no to chyba tyle... adiós (tak uczę się hiszpańskiego xd ;D)