niedziela, 24 czerwca 2012
2.4 - `Jej chłopakiem`
-Tak słucham? Halo!
-Cześć Mi.
-Chris?! Spierdalaj!
-Nie! Czekaj! Nie rozłączaj się! – krzyknął chłopak, ale w odpowiedzi usłyszał dźwięk przerywanego połączenia. – nosz kurwa! Chris debilu wszystko zjebałeś! Ona nie chce cię znać! I co ja mam teraz zrobić? – kłócił się sam ze sobą.
-Mirabel słonko, cześć. –przytulił dziewczynę Zack.
-Cześć wujek. – cmoknęła mężczyznę w policzek. – co tam?
-Normalnie. Raczej chciałem zapytać co u ciebie? Byłaś już u ginekologa? – córka Biebera aż wypluła napój, który właśnie piła. – Christian mi powiedział.
-Mhm. Wujek, ja wiem, że to twój syn i w ogóle, ale nie będziesz go bronił czy usprawiedliwiał, prawda? – spytała z nadzieją w głosie.
-Nawet nie mam zamiaru. Naważył piwa, niech je wypije. – zaśmiał się Zachary. – kurde, ciągle nie mogę pojąć tego, że będę miał wnuka. Mam nadzieję, że ten brzdąc nie będzie mi mówił per dziadku, bo się załamię. Co pomyślą moje koleżanki z fitnessu, które wierzą, że jestem kawalerem – tym razem oboje się zaśmiali. Dodajmy, że Mi zrobiła to pierwszy raz (na trzeźwo i szczerze) odkąd dowiedziała się o ciąży.
Dziewczyna siedziała w salonie przed telewizorem i skakała po kanałach. Zatrzymała się na MTV i zaczęła oglądać program „Nastoletnie matki”. Uśmiechała się widząc małe bobasy i wyobrażała sobie siebie w roli rodzica. W pewnym momencie usłyszała dźwięk dzwonka. Uświadamiając sobie, że została sama w domu, podeszła do drzwi i bez wyglądania przez wizjer (?) – czego swoją drogą chwilę później pożałowała – otworzyła ``wrota``. Niestety nie zadowolił ją widok za nimi. W progu stał młody Night.
-Cześć – powiedział dość cicho, jednak Mirabel to usłyszała i, gdy już chciała zamknąć drzwi, przytrzymał je nogą. – proszę porozmawiajmy. – wyszeptał błagalnym tonem.
-Nie mamy o czym – wysyczała.
-Mi, proszę wysłuchaj mnie! Ja wiem, że zachowałem się jak ostatni dupek, i że nie zasługuje na wybaczenie, ale proszę cię chociaż mnie wysłuchaj.
-Zgadzam się z tobą w stu procentach. Jesteś skończonym dupkiem i nie zasługujesz na wybaczenie. Masz 5 minut i ani sekundy dłużej.
-No, więc na początku chcę cię przeprosić za to, że zostawiłem cię w momencie, w którym najbardziej mnie potrzebowałaś, za to, że zrobiłem ci dziecko i za to, że mnie poznałaś… przepraszam Mirabel. Ale nie mogę nic na to poradzić. I chcę jedynie tego, żebyś, kiedy dziecko się urodzi pozwoliła mi się z nim lub nią spotykać.
-To wszystko? – zapytała stwarzając wrażenie znudzonej.
-Nie. Jeszcze bardzo cię proszę, żebyś dbała o siebie i urodziła to dziecko. Bo słyszałem, że kilka dni temu piłaś i …
-Gówno cię to obchodzi, tak?! Zrobię co zechcę i urodzę to maleństwo, bo je kocham jasne? A teraz żegnam pana! – wykrzyczała zdenerwowana Bieberówna i zamknęła chłopakowi drzwi przed nosem.
Przygnębiony Christian szedł uliczkami Los Angeles, kierując się w stronę domu swojego najlepszego przyjaciela. Będąc już przed domem państwa Mallow, zadzwonił do drzwi, które chwilę potem otworzył mu kumpel. Przywitali się ``po męsku`` i udali się do pokoju Treya.
-I co, byłeś u niej? – spytał gospodarz.
-No… wysłuchała mnie, a później trzasnęła drzwiami. Powiedziała, że urodzi to dziecko, ale o mnie nic nie wspomniała... - zaczął mówić przybity Night.
-Stary, będzie dobrze. Musi się oswoić z tym, że wróciłeś i porozmawia z tobą. Oczywiście nie chodzi mi o jutro, ani nawet za tydzień, ale zobaczysz, że to nieuniknione…
Obaj chłopcy wypili po dwa piwa, po czym obejrzeli jakiś mecz i położyli się spać.
-Cześć Ama. – dziewczyna przytuliła swoją przyjaciółkę.
-Cześć mój grubasku! – Amanda cmoknęła Bieberównę w policzek i się zaśmiała.
-Ha-ha, bardzo śmieszne… naprawdę już utyłam?- spytała zmartwiona Mirabel. Panna Newcastle tylko wybuchła głośnym śmiechem. – no nie śmiej się ze mnie. Nie moja wina, że przejmuje się tym, żeby ten dzidziuś nie zrobił ze mnie słonicy – zachichotała.
-Ha-ha… Jejciu… no ja nie mogę… będę ciocią – Amanda zagrała wzruszenie. – o już 17… Chodź! – i pociągnęła zdezorientowaną brunetkę do parku. Było gorąco, więc ubiór nastolatek pasował do pogody. Bieberówna miała na sobie dżinsowe shorty, czarną bluzkę z motywem *Scoobby Doo i granatowe converse, a jej towarzyszka białą bokserkę, spódnicę w kwiatki, morelową narzutkę i ciemnoniebieskie buty tej samej firmy. Obie oczywiście na nosach miały ray bany.
-Ale po co my to tak właściwie przyszłyśmy?
-Cześć wam kobiety moje kochane! – uścisnął przyjaciółki Trey.
-Cześć dziewczyny.. – przywitał się Chris.
-Witam chłopca, który uważa się za mężczyznę i Chrisa – powitała chłopaków, podobnie jak jakiś czas wcześniej Mirabel, Amanda. A córka Biebera tylko pustym wzrokiem wpatrywała się w młodego Nighta.
-Mi, proszę porozmawiaj ze mną – wyszeptał syn Zacka. Na szczęście był czujny i zdążył uchronić dziewczyną przed upadkiem. Wziął ją w ramiona i mocno przytulił, zaś widząc, że ta traci przytomność, nakazał zadzwonić po pogotowie. Po chwili karetka już zabierała Mirabel do szpitala, a Christian wybłagał pojechanie z nią. Roztrzęsiona Amanda stała w objęciach Mallowa, który głaskał ją po plecach i uspakajał.
-Csiii – pocałował koleżankę we włosy – będzie dobrze, zobaczysz. Czasami się zdarza, że kobiety w ciąży mogą zemdleć, tak bez powodu. Ej mała no nie płacz . – otarł jej łzy. – chodź pojedziemy tam.
Chłopak siedział przed salą szpitalną i czekał, aż ktoś powie mu co się dzieje z jego… no właśnie kim? Chwilę później na korytarzu zjawił się zdenerwowany Justin, a za nim weszła – niewiele spokojniejsza – jego żona.
-Co się stało?! – krzyknął – Christian, gdzie moja córka?! – smutnym wzrokiem wskazał na drzwi, za którymi znajdowała się dziewczyna.
-Justin, uspokój się! Nie wejdziesz tam!
-Ale moja córka…
-Bieber, moja też, ale nie wejdziesz. Zrozum, żeby można było tam być, to Chris nie siedziałby tutaj. – wytłumaczyła mężowi Jessica.
-No dobra. Christian, co z nią? – zadał, tym razem spokojnie, pytanie mężczyzna.
-Zemdlała, ale nic więcej nie wiadomo. Czekamy, aż wyjdzie lekarz. Wujku, ja naprawdę nie chciałem, żeby tak wyszło. Nie chciałem jej zrobić krzywdy, dziecka. – wyłkał.
-Spieprzyłem jej życie. – rozkleił się.
-Nieprawda! Mnie też wydawało się, że spieprzyłem życie Jessice, ale tak nie jest. Oboje kochamy Mirabel i nie wyobrażamy sobie życia bez niej. Zobaczysz. Z wami też tak będzie, bez względu na to, czy postanowicie być razem, czy zostać tylko przyjaciółmi. – wytłumaczył starszy z nich, a w tym czasie na korytarz weszła zapłakana Amanda, a tuż za nią podążał Trey.
-Co z nią? – rzuciła w stronę trójki siedzącej przed salą.
-Nie wie…
-Pan Bieber, dzień dobry. Pan jest ojcem pacjentki, prawda? – zapytał doktor Pierre wychodząc z pomieszczenia.
-Tak, jestem jej ojcem. Panie doktorze, co z nią?
-Jestem lekarzem prowadzącym, ginekologiem. Pacjentka zasłabła…
-A co z dzieckiem? – wtrącił się Chris.
-A pan jest?
-Jestem… jestem…
-Jej chłopakiem – oznajmił Justin.
-Tak więc, z dzieckiem wszystko w porządku. Żyje. A mirabel zasłabła przez pogodę. Nic się nie dzieje i, jeżeli wszystkie wyniki będą w normie, to nawet jutro ją wypiszemy.
-Można do niej wejść? – spytał syn Zacka.
-Śmiało. – powiedział lekarz i odszedł.
Chłopak niepewnie otworzył drzwi i powoli wszedł do środka. Zobaczył ją. Była o wiele mniej blada niż, gdy ją tu przywieźli. Leżała i uśmiechała się. Jednak uśmiech znikł z jej twarzy, kiedy zobaczyła swojego ostatniego gościa. Christian bez słowa podszedł do krzesełka, które znajdowało się przy łóżku dziewczyny i usiadł na nim. Po chwili namysłu, zdecydował się ująć jej dłoń i pogładził ją.
-Po co przyszedłeś? – spytała spokojnie.
-Chciałem porozmawiać. – uśmiechnął się nikle.
-Ale, my nie…
-Mamy o czym Mi i nie zaprzeczaj.
-Nie chcę, żebyś był ojcem tego dziecka. – to jedno zdanie zadziałało na niego jak tysiąc noży wbijanych w jego serce i inne ważne narządy. Zadała mu tym cholerny ból, trafiła w samo serce.
-Ale jestem jego ojcem i tego nie zmienisz. – po jego policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Bardzo bym tego chciała…
niedziela, 17 czerwca 2012
2.3 - `klękaj przed nią! `
W starym sakateparku, na jednej z ramp siedziała trójka przyjaciół. Rozmawiali o tajemniczym zniknięciu jednego z nich. Gadali o tym codziennie od czasu niepojawienia nie kolegi na imprezie.
-Trey, a może ci coś mówił. No nie wiem, że jedzie do babci albo ciotki… no mów. Od trzech tygodni Chris nie daje znaku życia, nie odbiera telefonów, nie odpisuje i nie ma go w domu. – powiedziała Amanda.
-Boże! Nie wiem, gdzie on jest Ama, nic nie gadał! Policja go szuka. My sami nic nie wskóramy.
-Mi, czemu się nie odzywasz? Od czasu jego zniknięcia nic nie powiedziałaś w tej sprawie. – odezwała się panna Newcastle.
-Sorki, ale musze już lecieć. Zasiedziałam się… pa – Mirabel wstała, pocałowała przyjaciół na pożegnanie w policzek, po czym biegiem udała się w stronę domu.
-A tej co? – zapytał Trey.
-Nie mam zielonego pojęcia, ale od jakiegoś czasu zachowuje się bardzo dziwnie. Myślę, że ona coś wie, tylko nie chce powiedzieć. Pewnie znowu się pokłócili, o te chodzenie.
-Mirabel! – zawołała Jessica wchodząc do domu. Usłyszała od przyjaciółki, że jej syn skontaktował się z nią, więc postanowiła poinformować o tym córkę.
-Co? – zapytała młoda Bieberówna, gdy zeszła do kuchni. Matka zlustrowała ją wzrokiem i z przykrością stwierdziła, że dziewczyna płakała. Bella miała podpuchnięte oczy, a jej twarz była cała czerwona.
-Córeczko, Christian dzwonił do cioci i powiedział, że nic mu nie jest, i że na razie nie ma zamiaru wracać. Mówił też coś, że cię przeprasza, ale nie chciał powiedzieć czemu i kazał ci tylko przekazać, a ty… - tłumaczyła żona Biebera, ale młodsza z nich przerwała jej w pół zdania.
-Mamo, nie obchodzi mnie to! Nie interesuje mnie, co się z nim dzieje, gdzie jest i czy żyje. Dlaczego wy nie możecie tego zrozumieć – wykrzyczała wściekła Mirabel.
-Córcia, spokojnie. Co się stało? Pokłóciliście się, rozstaliście?
-Nie, mamuś. My nigdy tak naprawdę ze sobą nie byliśmy.
-Ale…
-Nie przerywaj! Nigdy ze sobą nie byliśmy. To ten debil wymyślił to całe ‘’bycie ze sobą’’, żebyście się nie czepiali, że wtedy ze sobą spaliśmy. Ale… a z resztą nieważne. – przerwała.
-Ważne, Mi powiedz.
-Bo on. On wyjechał, bo um… dowiedział się, że… że… - jąkała się nastolatka.
-Że?
-Żejestemwciąży. –wyszeptała na tyle szybko, aby rodzicielka nie zrozumiała, ale nie przewidziała tego, że Jess umie łączyć fakty.
-Naprawdę? – pisnęła kobieta – tak się cieszę – i przytuliła swoją córkę.
-Wierz mi, nie ma z czego.
-Niby dlaczego?
-Dlaczego? Mamo, jestem w ciąży, a ojciec dziecka spierdolił dzień po tym, jak mu o tym powiedziałam! Z czego tu się cieszyć, co?! Z tego, że w wieku 33 lat zostaniesz babcią?! Twoje koleżanki dopiero zakładają rodziny, a ty już będziesz miała wnuka – wykrzyczała Bella i z płaczem pobiegła do swojego pokoju.
-Ale córeczko… - tylko tyle usłyszała, zanim zatrzasnęły się za nią drzwi.
Siedział w pokoju hotelowym i oglądał telewizje. Nie mógł uwierzyć, że już niedługo ma zostać ojcem. Nie dopuszczał do świadomości faktu, że musi zmienić swoje dotychczasowe życie i zaopiekować się dziewczyną - która prawdopodobnie już na dobre go znienawidziła - i dzieckiem. Własnym dzieckiem. Te słowa do niego nie docierały. Gdyby ktoś jeszcze niedawno powiedział mu - że w chwili obecnej będzie myślał o tym, że wkrótce zostanie rodzicem – wyśmiałby go. A teraz siedzi w apartamencie w słonecznym Malibu i nie ma ochoty nawet wyjść na balkon, żeby zapalić. Coraz częściej myśli nad tym, żeby wrócić, ale nie może. Nie potrafi spojrzeć jej w oczy…
-Jessica! Słuchaj, musimy poważnie pogadać.
-O co chodzi Zack? – spytała żona Biebera, gdy wraz z przyjacielem siedzieli przy kawie.
-Jess, dobrze wiem, że Mi ci się zwierza, że jesteś nie tylko jej matką, ale też przyjaciółką, ale… no, ten. Nie będę owijał w bawełnę. Chris powiedział mi, że spodziewają się dziecka…
-Wiem. Wczoraj Bella mi powiedziała… Zack, Christian z tego powodu wyjechał, prawda?– powiedziała kobieta ze smutkiem patrząca na męża jej nierodzonej siostry.
-Musimy powiedzieć Van i Bieebsowi…
-Że co?! Jak to w ciąży?! –krzyknął Justin. – Moja malutka córeczka? – powiedział już bardzo cicho. – czemu?
-Przecież wiesz, jak się robi dzieci! –wrzasnęła zdenerwowana Jessica. Była na niego wściekła. Przecież sam jej zrobił dziecko, kiedy była niewiele starsza niż ich córka, a jej śp. ojciec nie zareagował takim krzykiem. Uśmiechnął się i jej pogratulował. Na szczęście pani Bieber przewidziała reakcję męża i postanowiła, że razem z Zacharym powiedzą małżonkom bez obecności dzieci. – uspokój się JB! – i nagle usłyszeli dobiegający z góry huk zamykanych – a raczej zatrzaskanych – drzwi.
Dziewczyna weszła do domu, a z jej oczu momentalnie zaczęły lecieć słone łzy. Nie dowierzała, że jej matka jest zdolna do czegoś tak strasznego. Jak mogła zdradzić jej tajemnice.
- Że co?! Jak to w ciąży?! –krzyknął jej ojciec. Wyszeptał coś jeszcze, ale tego nie usłyszała.
-Przecież wiesz, jak się robi dzieci! –nic więcej do niej nie docierało. Nie chciała, żeby na razie ktokolwiek wiedział. Biegiem ruszyła na górę, wbiegła do swojego pokoju i trzasnęła drzwiami. Osunęła się po ścianie i zaczęła głośno szlochać. Usłyszała głos swojego ojca, który symbolizował, że ktoś do niej dzwoni. Spojrzała na wyświetlacz swojego telefonu, na którym zobaczyła zdjęcie Treya. Nacisnęła zieloną słuchawkę i przystawiła aparat do ucha.
-Co jest? – spytała obojętnym tonem.
-A tak sobie myślałem. Idziesz ze mną i Amandą do klubu? – no tak, oni nie wiedzą, że jestem w ciąży. Pomyślała.
-Ok. Mam ochotę się upić. To bądźcie u mnie za 15 min. – i się rozłączyła.
Wstała i szybko weszła do garderoby. Wcisnęła się w granatowe spodenki, jasnoróżową bluzkę sięgającą do pępka, a na nogi tradycyjnie converse, w tym samym kolorze. Usta maznęła błyszczykiem, a paznokcie pomalowała na kolor pasujący do góry stroju. Jeszcze lekko prysnęła perfumami i była gotowa. Pomału zeszła na dół i gdy już miała wychodzić, zatrzymała ją rodzicielka.
-Dokąd idziesz? – spytała łagodnie.
-Chuj cię obchodzi! Spokojnie to przyjął co?! – warknęła i wyszła trzaskając drzwiami. Na dworze czekali już jej przyjaciele. Chłopak ubrany był tradycyjnie jak – skat, którym w rzeczywistości jest – a dziewczyna w różową sukienkę bez ramiączek, dżinsową kurtkę, chabrowe converse i czapkę z daszkiem tego samego koloru oraz biżuterię.
-Ja-jak-kiś t-ty sł-śłod-tki T-trey – wydukała nieźle pijana Mirabel – n-nie w-wiem czem-mu Ama…
-Zabieramy ją stąd! – powiedziała speszona Amanda. Niedowierzała, że niewiele brakowało, a chłopak dowiedziałby się o jej uczuciach. Wzięła Mi pod rękę i wraz z Mallowem wyprowadzili Bieberównę z klubu.
-G-g-gdzie my idziemy?
-Na chatę. – wytłumaczyła panna Newcastle
-Ch-hcę d-do domu! – tupnęła nogą.
-Nie! –krzyknęła w miarę trzeźwa dwójka. Dziewczyna zatrzymała taksówkę i razem udali się w kierunku ‘’chaty’’ czyli opuszczonego domu, który w dzieciństwie wspólnie wyremontowali.
Córka Biebera obudziła się z wielkim bólem głowy. W białym pokoju było cicho, choć w głowie Mirabel startowało tysiąc samolotów. Powoli wstała i idąc do pomieszczenia obok, przypominała sobie, co robiła poprzedniego wieczora. Ostatnie co zdołała zapamiętać to, to że zaraz po wyjściu z domu poszła do klubu. Wchodząc do drugiej sypialni przeżyła ciężki szok. Jej ‘’grzeczna’’ przyjaciółka leżała wtulona w Treya. Podchodząc bliżej spostrzegła, że oboje są nadzy. Tak właśnie nie dowierzała, że ta sama Amanda, która zawsze mówiła, że pierwszy raz przeżyje z mężem, właśnie straciła dziewictwo z typowym podrywaczem. Fakt od niepamiętnych czasów mieli się ku sobie, ale Newcastle nie wdawała się w związki z takimi facetami.
-Nie chciałabym was budzić albo nie, jednak chciałam. – krzyknęła budząc przy okazji dwójkę. Para spojrzała sobie w oczy, po czym natychmiast odsunęła od siebie. – no więc skoro już nie śpicie, to… co się stało wczoraj? I czemu wy spaliście razem, a ja nie miałam okazji się zabawić?
-Boże, Mi podaj moją sukienkę… o tam leży. – powiedziała zawstydzona Amanda. Trey próbował ponownie zasnąć, ale uniemożliwiała mu to myśl, że wczorajsza noc była rzeczywistością, a nie tylko pięknym snem. – Mi nie wstanę naga!
-Mi się taka podobasz o wiele bardziej niż w ubraniach. Nie sugeruję, że masz brzydkie ciuchy, ale lepiej ci bez nich. – rozmarzył się chłopak.
-Zamknij się.
-Ama, jakoś w nocy ci nie przeszkadzało, że oglądał cię nagą, więc nie histeryzuj, a ty ogarnij orgazm bo ci staje i skupcie się. Co się wczoraj wydarzyło? – krzyknęła wkurzona Bella.
-Mm. Było cudownie…
-Ona pyta o to, co odpierdoliła, a nie o twoje doznania czubie! – wrzasnęła Amanda, owinęła się prześcieradłem i poszła do łazienki.
-Ta, więc czemu nikogo nie zaliczyłam? – spytała Bieberówna.
-Bo zaczęłaś wszystkim opowiadać, że jesteś w ciąży i takie tam. To niedorzeczne.
-Taaak, masz racje… to ja idę się odświeżyć… - powiedziała bardzo szybko Mirabel i próbowała wyjść z pokoju.
-Stop! Wróć! Mi, jesteś w ciąży?...
Chłopak po raz pierwszy od przyjazdu tutaj wyszedł na słoneczną plażę. Było kilka minut po 20. Idąc brzegiem oceanu i oglądając piękne widoki, żałował, że jest tu sam. Po jakimś czasie postanowił przysiąść na chłodnym już piasku. Nagle rozdzwonił się dźwięk piosenki LAMFO „I’m sexi and I know it”. Zerknął na ekran – i widząc imię i zdjęcie kumpla – nacisnął zieloną słuchawkę.
-No, co tam?
-Stary, jak mogłeś strzelić gola Mi. No z kim jak z kim, ale z Bieberówną to byś się zabezpieczył. Przecież Justin cię zabije. – wykrzyczał Trey. Nie mógł wcześniej zadzwonić, bo cały dzień spędził z dziewczynami w chacie.
-Powiedziała ci? – zdziwił się Christian. No, więc już wszyscy wiedzą. Przecież nie zwierzałaby się z takich rzeczy właśnie jemu.
-Nie. Umiem czytać między wierszami. Ale wiesz co jest najgorsze? Ona dalej pije bez względu na to, że jest w ciąży. – powiedział zmartwiony Mallow.
-Że co? Opieprzysz ją? Proszę. Tylko nie mów że to ode mnie.
-Spierdalaj. Sam ją opieprzaj, a nie się mną wyręczasz. Chris dupku to dlatego wyjechałeś, prawda? – odpowiedziała mu cisza. – kurwa wracaj do domu i klękaj przed nią!
-Przecież się jej nie oświadczę debilu!
-Ale ty jesteś głupi. Masz ją błagać o wybaczenie, a nie od razu się oświadczać. Chociaż moim zdaniem powinieneś, bo w końcu będziecie mieli dziecko nie?
-No chyba cię pojebało! Nie chcę się z nią żenić!
-To trzeba było myśleć! Kochasz ją?! – i właśnie tym pytaniem zaszokował młodego Nighta. No bo kurwa potrzebował jej, zawsze. Ale czy można to nazwać miłością? – dobra nie ważne. Musze kończyć. Nara. – i się rozłączył.
Christian od pół godziny zastanawiał się czy zadzwonić. W końcu zdecydował się nacisnąć zieloną słuchawkę i czekał. Pierwszy sygnał… drugi… trzeci… piąty.
-Tak słucham?...
środa, 16 maja 2012
2.2 - `tylko, żeby mi było cicho`
-Idioto! Czy ciebie do reszty pogrzało? Chris debilu, niech ja tylko wstanę! – wykrzyczała wściekła Mirabel. Powodem jej ‘’lekkiego’’ zdenerwowania było to, że młody Night ‘’niechcący’’ wpadł na nią, gdy robili wyścigi, kto pierwszy pokona wszystkie przeszkody. Chłopak widząc, że przegrywa wykombinował, iż wjedzie w dziewczynę i tak też zrobił. Skutkiem jego planu była dość dwuznaczna poza. Christian siedział okrakiem na koleżance, a ręce miał oparte tuż nad jej głową. –No złaź ze mnie pacanie! – szesnastolatek zaśmiał się tylko, ale nie zamierzał się ruszać. – Night, ludzie się gapią!
-Skarbie, nie obchodzą mnie ludzie. Wygodnie mi tak. – posłał jej uroczy uśmiech, a dziewczynie na ten widok zrobiło się ciepło w środku, czego zupełnie nie rozumiała. „Przecież spędziłam z nim praktycznie całe życie, a tu nagle tak się przy nim czuję?” pomyślała.
-Mamo, wróciłam! – krzyknęła uradowana Mirabel. Tak, właśnie wczoraj po powrocie ze skateparku wraz z Chrisem udała się na imprezę i nie była jeszcze do końca trzeźwa.
-Bell, skarbie dlaczego nie wróciłaś na noc hm? – spytała Jessica podejrzliwie spoglądając na córkę.
-Oj no mamuś, spałam u cioci. Nic się przecież nie stało. Tata dawno poszedł? – zmieniła temat, żeby nie tłumaczyć swojego niekompletnego stanu. I właśnie w tym momencie z sypialni jej rodziców wyszedł wyszykowany, aczkolwiek widocznie niewyspany Justin. Przywitał, a raczej pożegnał się z żoną namiętnym pocałunkiem, przytulił rozkojarzoną nastolatkę i wyszedł. – mamuś, ja nie wnikam, co tu się działo, ale jedno małe pytanko. Jesteście znowu razem? – spytała z nadzieją.
-Nie. – matka prawie krzyknęła.
-To czemu ze sobą spaliście?! – młodsza z nich już się wkurzyła. No, bo jak? Oni się bzykają w trakcie rozwodu, a sami myślą, że ich córeczka jest grzeczną dziewicą. Zaśmiała się na samą myśl o tym, jak długo już im wmawia, że jeszcze się z nikim nie przespała. Od razu przypomniała jej się dzisiejsza noc i zaczęła zastanawiać się, z kim tym razem się zabawiała.
-Córeczko, zrozum. To jest skomplikowane. Jak wyszłaś zaczęliśmy się kłócić i tak samo wyszło. – tłumaczyła Jess z wyraźnym zdenerwowaniem w głosie.
-Aha, czyli to taki seks na pożegnanie, rozumiem. – dziewczyna poszła do swojego pokoju.
Spojrzała na ciemnofioletowy kolor ścian, wzięła paczkę fajek i wyszła na balkon. Widok z jej okien wychodził prosto na sypialnie Chrisa. Oparła się o ścianę i zsunęła po niej. Odpaliła papierosa i zaciągnęła się dymem, który przyjemnie wypełnił jej płuca. Zamknęła oczy i rozmyślała nad tym, co właśnie dzieje się w jej życiu. Dopiero, kiedy uniosła ciężkie powieki, spostrzegła, że młody sąsiad przygląda jej się z wyraźnym zaciekawieniem. Obdarzyła go najsłodszym uśmiechem, na jaki tylko było ją stać.
Chłopak z prędkością światła odwzajemnił ten miły gest. Przypomniał sobie, jak cudownie było mu z nią w nocy, a jego uśmiech powiększył się jeszcze bardziej. Tak, to z tą seksowną laską kilka lat temu przeżył swój pierwszy raz, a zeszłej nocy postanowił to powtórzyć. Oczywiście nie był świadomy tego, że dziewczyna nie pamięta twarzy chłopców, z którymi to robiła.
Piękny lipcowy poranek. Słoneczko świeci, ptaszki ćwierkają, miasto budzi się do życia. Jednak jak w każdej bajce są osoby, którym nie bardzo sprzyja… ranne wstawanie. Mirabel spała jak suseł, nie przejmując się zupełnie brzęczącym telefonem. Wtuliła się tylko mocniej w chłopaka, przy którym zasnęła zeszłej nocy. Chris nie był jej dłużny. Przycisnął ją do siebie i cmoknął przelotnie w czoło. Nie mieli pojęcia, że za chwilę zostaną brutalnie obudzeni przez głośne huknięcie, które wywołane będzie otwarciem drzwi.
-Christian słonko, wstawaj! – krzyknęła Vanessa. Weszła do pokoju syna i zamarła widząc go obejmującego nagą Bieberównę. Oczywiście, uwielbiała córkę przyjaciół, ale dobrze wiedziała, że ani ona ani Chris za sobą nie przepadali. Poza tym, nie potrafiła sobie wyobrazić, że jej jedyne dziecko jest już na tyle dorosłe, żeby uprawiać seks. – Dzieci wstawajcie!
-Mamo, daj się wyspać! – jęknął nastolatek. – zaraz, chwila. Mamo?! Co ty tu robisz?! Mieliście wrócić w czwartek.
-Ale wróciliśmy dzisiaj. Nie było pogody. Wstawajcie na śniadanie. Migiem! – dorzuciła kobieta i wyszła.
-Chris? Czemu śpimy razem? Czemu jestem naga?! Ej, czy my?
-No raczej.
-O kurwa! Przespałam się z Nightem. Szok. – wyjąkała córka Justina.
-Ej, ej stop. My nie spaliśmy ze sobą pierwszy raz. Jakiś tydzień temu zrobiliśmy to w hotelu. – uśmiechnął się i poruszał brwiami.
-O kurwa!
-Nie pamiętasz? Ale chyba swój pierwszy raz pamiętasz co? – spytał patrząc na nią podejrzliwie.
-No oczywiście. Dwa lata temu w czerwcu. – powiedziała dumnie.
-Z kim?
-eeeeee – Chris zrobił tak zwanego `face palma`.
-Ze mną idiotko. Idź się ubierz – dodał, zanim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć.
-Zack, musimy z nimi porozmawiać. Zaraz przyjdzie Jess.
-Van, nie martw się. Będzie dobrze. Zobaczysz. – Zachary przytulił żonę.
-A co jak się nie zabezpieczyli? Zack, ja nie chcę być babcią. – powiedziała nadal zasmucona Vanessa.
-Hej – rzuciła Jessica na wejściu. W tym samym momencie z góry zeszły nasze śpiochy.
-Cześć tato, mamo… ciociu? Mamuśka coś ty znowu wymyśliła?
-Siadajcie. Musimy porozmawiać. O… miłości. – oznajmiła Nessa.[…]
-Rozumiem, że jesteście razem. – powiedział uradowany Zack.
-N… - Bella nie zdążyła dokończyć.
-Tak tato. Jesteśmy razem. – przerwał jej Chris, obejmując swoją ‘’dziewczynę” z uśmiechem.
Rozwścieczona Mirabel chodziła w kółko po pokoju chłopaka. Czekała, aż ten przyjdzie z popcornem i układała sobie w głowie plan zabicia go. Obwiniała Christiana o to, że została zmuszona przez 3 godziny wysłuchiwać kazań na temat seksu – w którym swoją drogą była już chyba specjalistką – a także, za to, że teraz musi udawać jego dziewczynę. Obmyślając tak, na ile sposobów młody Night mógłby cierpieć, zobaczyła ich wspólne zdjęcie. Na widok trzyletnich brzdąców na jej rozzłoszczoną twarz mimowolnie wkradł się szeroki uśmiech. Przypomniała sobie, jak bardzo kiedyś się lubili i jak wyznawali sobie miłość w przedszkolu. Oczywiście o tym drugim wiedziała tylko ta dwójka. Chris wszedł do pokoju i zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, został przyciśnięty do ściany. Bieberówna całowała chłopaka z podnieceniem. Nie trwało długo, a przenieśli się na łóżko…
Minęło 2 tygodnie od dnia, w którym Christian postanowił ‘’olśnić’’ rodziców, że z Mirabel tworzą parę. Aktualnie trudno jest mu utrzymywać, że nadal tak jest, gdyż od chwili, gdy po rozmowie ze starszymi – kochali się, dziewczyna się do niego nie odzywa. Chłopak wielokrotnie próbował się z nią skontaktować, ale niestety ta go unika. Kiedy zdarzały się sytuacje, gdy byli razem z Amandą i Treyem, ignorowała jakiekolwiek jego słowa, skierowane do niej. Kilka razy prosił Amę, żeby powiedziała mu o co chodzi młodej Bieberównie, ale koleżanka odpowiadała, że nie może z niej nic na ten temat wyciągnąć. Pierwszy tydzień po ‘’incydencie’’ był jeszcze znośny. Wtedy odzywała się do niego, w sarkastyczny sposób, ale to zawsze coś, ale teraz jest znacznie gorzej. Chris nie mógł jej zrozumieć, bo przecież to ona zainicjowała stosunek prawda? Brakowało mu jej. Cholernie mu jej brakowało.
Nagle młody Night wpadł na pewien pomysł. Wymyślił, że pójdzie do jej domu, a jeżeli nie zastanie jej, poczeka w jej sypialni. Był więcej niż pewny, że ciocia go wpuści. Uwielbiała go i bardzo się ucieszyła, że on i jej córka są ‘’razem’’. Christian wprowadził w życie swój niecny plan. Poszedł do domu sąsiadów i zadzwonił dzwonkiem. Ku jemu zdziwieniu, drzwi otworzył Justin.
-O, Christian! Cześć. Boże jak ty wyrosłeś przez te pół roku!
-Cześć wujku! – przywitali się ‘’po męsku’’.
-Wejdź młody. – pan domu wpuścił syna przyjaciół do środka. – Słyszałem, że jesteś z moją córeczką. Nie skrzywdź jej proszę. – spojrzał na chłopaka, którego przywykł nazywać bratankiem spod byka, po czym się zaśmiał.
-Spokojnie stary, nie mam zamiaru skrzywdzić Mi. A tak w ogóle, jest u siebie? – spytał z nadzieją.
-Tak. Chyba jest w swoim pokoju. No leć, tylko, żeby mi było cicho – zaśmiał się Bieber.
Nie otrzymał odpowiedzi. Chris z prędkością światła udał się na górę. Zapukał i wszedł do środka. Dziewczyna ze słuchawkami w uszach krzątała się po pomieszczeniu. Oblizał wargi widząc jej ciało. Tak, Mirabel była w samej bieliźnie. Zmierzył ją od góry do dołu przenikliwym wzrokiem, podszedł do niej i przytulił od tyłu. Dziewczyna aż podskoczyła ze strachu.
-Ty…! – krzyknęła odwracając się – Chris? Co ty tu robisz?
-Przyszedłem pogadać, ale się ubierz, bo nie mogę się skupić. – zaśmiał się dla rozluźnienia atmosfery.
-Nie mamy o czym gadać. Możesz już sobie iść. – powiedziała stanowczo.
-Nie, nie mogę. Mamy wiele do omówienia, począwszy od tego, że mnie unikasz. – wytłumaczył. – Czemu to robisz?
-Bo tak. Nie twoja sprawa. – wysyczała.
-No chyba raczej moja. Zapomniałaś, że jestem twoim chłopakiem?
-Weź idź se.
-Zachowujesz się, jakby ci się okres spóźniał! – prawie krzyknął, a Bell wyglądała na zmieszaną. „Czyżby się domyślał? O nie! Nie powiem mu!” pomyślała. – zaraz, chwila. Ci się spóźnia okres, dlatego się do mnie nie odzywasz. – stwierdził i powoli się załamywał. Nie odpowiedziała. Założyła szybko jakąś dużo za dużą koszulkę, usiadła na łóżku i wpatrywała się w ścianę. – Boże, Bella jesteś w ciąży! – krzyknął.
-A może jeszcze głośniej? No dalej, tata jeszcze nie usłyszał. – warknęła na niego załamana. Schowała twarz w dłoniach, a łokcie podparła na kolanach. Christian usiadł obok niej, obejmując ją czule. – no idź sobie! Po co tu jeszcze jesteś?! Z litości?! – wykrzyczała.
-Csiii. Uspokój się. Będzie dobrze.
-Nic nie będzie dobrze! Mam 16 lat i jestem w ciąży z chłopakiem, który jest ze mną tylko dla seksu i żeby rodzice się nie czepiali!
-Co? Naprawdę sądzisz, że tylko na tym mi zależy? Jesteś dla mnie ważna, a teraz ważne jest dla mnie też to dziecko. – powiedział łamiącym się głosem i dotknął jej brzucha, który jeszcze nie uległ zmianie.
-Boję się – wyłkała mu w koszulkę.
-Czego skarbie?
-Że zostanę samotną matką…
Subskrybuj:
Posty (Atom)